Ziemia Hollywood, całkiem nie taka ciemna i bandziorska ulica, maj 1987r.
Trzymałam rączki torby z całych sił, ale koleś był silniejszy. Od dłuższej chwili próbował wyszarpać mi mój bagaż, a choć krzyczałam jakby zdzierano ze mnie skórę, to nikt nie raczył mi pomóc. Co za miejsce. Scenę widziało co najmniej dziesięć osób, ale wszyscy udawali, że nie widzą.
- Zostaw ją kurwa! - doszedł mnie czyjś krzyk. Zwróciłam głowę w tamtą stronę i w tym momencie pozbyłam się torby. Złodziej, wykorzystując chwilę mojej nieuwagi, szarpnął mną ze zdwojoną siłą i wyrwał mi moją własność. Wylądowałam tyłkiem na asfalcie.
- No kurwa! - wrzasnęłam. Wszystkie moje ciuchy, dobytek mojego życia, pamiątki z domu i większość pieniędzy przepadła. Idiotka ze mnie, że wsadziłam je akurat tam. No zajebiście! I to ma być ta Ziemi Hollywood? Miasto Aniołów, gdzie ocean spotyka się z piaskiem?
- Hej, wszystko w porządku? - zapytał mnie ten sam głos, który tak mnie rozproszył. Najpierw pobiegł za bandziorem, próbując odzyskać moją własność, co najwyraźniej mu się nie udało, bo wrócił z pustymi rękami.
- Nic nie jest kurwa w porządku, idioto! - krzyknęłam rozdrażniona, patrząc w kierunku, w którym uciekł mężczyzna. Czułam się taka bezradna. Jakiś dupek właśnie odbiega z moimi rzeczami. I co ja mam teraz zrobić? Zadzwonić do domu nie mogę, bo uznają mnie za największą ofiarę, a jak mam tu funkcjonować bez żadnych ubrań i pieniędzy. Przynajmniej ulubioną skórzaną kurtkę i kowbojki miałam na sobie.
- Na prawdę mi przykro. To pech, kurwa - powiedział koleś stojący koło mnie. Dopiero teraz na niego spojrzałam. Miał dłuższe blond włosy, o ile ten futrzany makaron na głowie można było nazwać włosami i na prawdę sympatyczną twarz. Serio, nigdy nie widziałam u nikogo tak przyjaznego uśmiechu. Od razu zrobiło mi się głupio, że tak się na niego wydarłam.
- Sorki, za tego idiotę, ale rozpierdoliła mnie ta sytuacja kompletnie. Nie tak miał wyglądać mój wielki wjazd do Hollywood - uśmiechnęłam się słabo i wyciągnęłam rękę w jego stronę. - Jestem Georgia.
- Spoko, rozumiem - odparł i uścisnął moją dłoń. - Jestem Steven.
- Miło mi cię poznać, Steven. I dzięki wielkie. Może chcesz papieroska, hm? - zapytałam i wyciągnęłam z kieszeni paczkę czerwonych Lajkstrajków [Marlboro is too meanstream to me, ya know?].
- Nie ma sprawy - wyszczerzył się do mnie. - Papieroska zawsze. Hm, a masz ognia?
- Jasne - wyciągnęłam z tylnej kieszeni jeansów zapalniczkę i podałam mu. Zaśmiał się pod nosem. - Hm? - spojrzałam na niego.
- Jeśli chcesz seksu, uśmiechnij się zwracając tę zapalniczkę - przeczytał.
- To zapalniczka mojej kumpeli - również się zaśmiałam i odpaliłam swojego papierosa
- Czyli ciebie to nie dotyczy? - Pokręciłam przecząco głową. - Szkoda - z jego twarzy na chwilę zniknął uśmiech.
- Przykro mi - odparłam, wydmuchując dym z płuc. - Ale jak chcesz, mogę dać jej numer. Ucieszy ją zwrot jej ukochanej zapalarki. Tyle tylko, że mieszka na drugim końcu Stanów.
- Jeśli jest tak piękna jak ty, to kurwa jadę i pierdolę wszystko.
Wybuchnęłam śmiechem. To jedyna reakcja na jaką mogłam się zdobyć, po takim komplemencie. Jakoś dziwnie reagowałam, kiedy ludzie mówili mi coś miłego. Szczególnie kiedy chodzi o wygląd. Starałam się podchodzić zawsze do tego z dystansem. Nie czułam się piękna. Ani trochę. Szczególnie, kiedy patrzałam na zdjęcia mojej mamy. Prawdziwa piękność. Ludzie mówili, że jestem do niej podobna. Ja czułam się raczej jak jej nieudolna parodia.
- Może nie jest aż tak piękna, ale ma na pewno większy cycki - opowiedziałam. - W ogóle nie chcesz kupić mi piwa? Jestem nieletnia, a lepiej mi się będzie myśleć o tej całej akcji, jak się napiję.
- A ile właściwie masz lat? - nie odrywał ode mnie wzroku.
- Dziewiętnaście i prawie pół?
- Takiej małolacie będę alkohol kupował? Jak mnie policja złapie, to normalnie do pierdla pójdę. A już mam na pieńku z policją.
- A to ciekawe - zainteresowałam się. - Coś takiego narozrabiał?
- A różne rzeczy. - Moje zainteresowanie najwyraźniej mu schlebiało. - Bójki w barze, narkotyki, głośne imprezy. Tak w ogóle może chcesz wpaść ja imprezę dzisiaj, co? Z chłopakami urządzamy.
- Z chłopakami?
- No z kapeli. Nie wiem czy słyszałaś o Guns N' Roses?
- Raczej nie. Mieszkałam w takiej wiosce, że aż szkoda gadać. Zero cywilizacji. Tam nawet samochodów jeszcze nie ma. Wciąż się bryczkami jeździ.
- O, to ci zaraz wujek Stev pokaże ci jak wygląda miasto, dziecinko - aż klasnął w dłonie z podniecenia. Najwyraźniej potrzebował mieć kogoś pod sobą, kogoś przed kim mógł zabłysnąć.
- Okay, wujku Stev! - odparłam z nie mniejszym entuzjazmem. - Zabawmy się iście holiłódzkim stylu!
Oboje się zaśmialiśmy, po czym ruszyliśmy w kierunku domu wujka Stev'a. Nie miałam ochoty myśleć o tym, że zostałam z niczym. Ze znalazłam się w dość fatalnej sytuacja, biorąc pod uwagę fakt jak daleko od domu jestem. Chciałam dać sobie dzisiaj odpocząć. Ostro się najebać i wyluzować. Byłam znudzona podróżą do tego miasta. Potrzebowałam jakiejś odskoczni.
- Od jak dawna tutaj mieszkasz? - zapytałam, żeby zagaić rozmowę.
- Od urodzenia. Jestem dzieckiem tego miasta. Prawdziwy ziomkiem z L.A.
- O kurwa, z jakimi to ja się szychami zadaję. Tak w ogóle to jesteś w jakiejś wyżej postawionej lidze, że wszyscy cię może znają?
- No można tak powiedzieć - w jego głosie dało się wyczuć zawahanie. - A Ciebie co sprowadza do Hollywood?
- Sława? - uśmiechnęłam się szeroko.
- Śpiewasz czy grasz czy może aktorstwo lub modeling?
- Aktorką wprawdzie jestem dobrą, ale raczej planuję zabłysnąć jako piosenkarka. Chociaż ównie dobrze mogłabym gdzieś grać na gitarze. Mój tata grał w zespole, więc tego i owego mnie nauczył.
- To może jakiś mały popis wokalny specjalnie dla mnie? - spojrzał na mnie z tym swoim wyszczerzem.
- Może innym razem. W ogóle słyszysz tą dudniąca muzykę? - zmieniam temat. Po całej ulicy niosła się muzyka. W miarę jak szliśmy do przodu stawała się ona coraz głośniejsza.
- Witaj w Hellhouse, G...g
Zapomniał mojego imienia!
- Georgia, idioto! - zaśmiałam się. Czyli szykuje się na prawdę fajna zabawa.
Obrzydliwy mi ten prolog wyszedł. No cóż. Zdarza się.
Jeśli czytacie, to komentujcie. To na prawdę miłe.
I czepiajcie się mnie jak tylko wlezie.
Przyda mi się trochę krytyki.
I czepiajcie się mnie jak tylko wlezie.
Przyda mi się trochę krytyki.
Co do wygląd bloga to jest jaki jest, postaram się go jakoś ogarnąć,
żeby dało się patrzeć na tekst przynajmniej.
żeby dało się patrzeć na tekst przynajmniej.
